|
Warszawa żegnała mnie deszczem i korkami wyjazdowymi. W trakcie podróży, właściwie już za Sanokiem podziwiałem wspaniałe bieszczadzkie krajobrazy a niebo wyglądało dość pogodnie. Jeszcze tylko 6,5 km tzw. przełomów i zameldowałem się w schronisku, do którego dotarłem wkrótce po zmroku. Wygląd ośrodka uwiecznił Janusz Płeszka, który na miejscu zameldował się dzień wcześniej jako jeden z pierwszych.
Jako, że po niebie błądziły chmurki wieczór rozpoczęliśmy od grilla i piwka. Następnie w jadalni schroniska oglądaliśmy filmy o misji Voyagerów oraz o cyklu życia Słońca (zorganizowałem rzutnik więc oglądaliśmy je w miarę komfortowo).
Około 2 w nocy niebo pięknie się rozpogodziło i czas ten wykorzystaliśmy na obserwacje lornetką spokojnie skanując wspaniałe bieszczadzkie niebo. Bardzo wiele obiektów było też widocznych gołym okiem. M13 i przechodząca w jej pobliżu kometa 73P S-C (składnik C tej komety) w lornetce wypalały wręcz oczy. Gołym okiem pięknie prezentował się Warkocz Bereniki. Droga mleczna widoczna idealnie i tworząca klimat nadciągających chmur.
Po nacieszeniu wzroku przepięknymi obrazami udaliśmy się na zasłużony spoczynek, szczególnie ja po kilku godzinach jazdy z Warszawy do Roztok. |